św. Maksymilian
Menu
Stowarzyszenia
Bierzmowanie w parafii św. Maksymiliana - 2006 r.

Biskup Bielsko-Żywiecki

Słowo Biskupa Tadeusza Rakoczego do bierzmowanych Oświęcim 29 III 2006 – parafia św. Maksymiliana

Moi drodzy myślę, że sposób w jaki wypowiedzieliście, z entuzjazmem i jednogłośnie te słowa, które wyrażają treść sakramentu, że jest to dobry znak tego co jest w was i tego czego pragniecie i do czego dążyć będziecie od tej chwili.

Droga wspólnoto, droga rodzino parafialna pod wezwaniem, patronatem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu drodzy bracia w kapłaństwie, czcigodny księże kanoniku, proboszczu Józefie, księża wikariusze, diakonie, księże Stanisławie, kanoniku drogi i wy drodzy bracia kapłani, duszpasterze tego miasta i dekanatu z księdzem dziekanem na czele, wszyscy bracia w kapłaństwie, kapłani diecezjalni i drodzy synowie św. Franciszka i drodzy salezjanie.

I wy droga młodzieży, uczennice i uczniowie III klas tutejszych gimnazjów oświęcimskich, którzy stoicie na progu nowego etapu w waszym życiu i zaczniecie zataczać coraz to nowe, szersze kręgi w waszym życiu. I właśnie w takim momencie zostajecie w Kościele ubogaceni łaską siedmiorakiego Daru Ducha Świętego.

Drodzy rodzice, przed chwilą wasi przedstawiciele wyrazili w piękny sposób i głęboki wasze troski i wasze pełne ufności w Bogu i w człowieku nadzieje. I wy pamiętacie dobrze moment sprzed kilkunastu lat, mamy pamiętacie ból rodzenia i pamiętacie drodzy rodzice radość, że narodził się nowy człowiek, przyszedł na świat owoc waszej miłości. I wspomnieliście chrzest i pierwszą komunię świętą. Te ważne etapy, które znaczą naszą drogę życiową. I dzisiaj z ufnością polecacie ich Bogu i modlimy się wspólnie by umieli otworzyć się na dobro, piękno, na zbawienie, na łaskę i więź wewnętrzną z Bogiem.

Drodzy bracia i siostry bierzmowanych – rodzeństwo, a także dziadkowie i babcie tu obecni, drodzy chrzestni rodzice, świadkowie tego Bierzmowania i wszyscy uczestnicy; wy młodzi, którzy dopiero na tej drodze jesteście i my starsi, którzy odnawiamy w sobie tę pamięć i dar i otwieramy się na tę łaskę, by być współpracownikami Boga.

Droga młodzieży trzeba, żeby w naszym życiu były głębokie przeżycia religijne, żeby życie nie było i nie stało się tylko fałszywym karnawałem, dlatego potrzebne są punkty zwrotne. I trzeba zdjąć maskę, trzeba zatrzymać dyskotekę, trzeba wyłączyć telewizor i trzeba się spotkać ze samym sobą w obliczu Boga, Stwórcy i Zbawiciela. Człowiek w masce, młody człowiek dziś w Polsce, który tak często znaczy swoją życiową drogę i życie innych ludzi dramatami, a nawet tragediami, dlatego, że szuka tylko siebie samego i nie znajduje, dlatego udaje kogoś innego. A więc trzeba zdjąć maskę, trzeba stanąć w prawdzie, kiedyś Chrystus jeszcze przed własną śmiercią i Zmartwychwstaniem powiedział: wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat, a teraz opuszczam świat i idę do Ojca. Równocześnie Odkupiciel człowieka wstępując do nieba, do Ojca swojego otworzył te drogę dla nas, ale otworzył także zstępującą drogę Ducha Świętego, który życie i drogi Boże połączy z życiem i drogami ludzkimi, a to połączenie życia i dróg Bożych i ludzkich jest po prostu świętością.

Dziś w okresie Wielkiego Postu Roku Pańskiego 2006, dla was, jeśli się nie mylę 229 młodych ludzi, ta nowa świątynia wzniesiona na tragedii tej ziemi, tego miasta, aby nowe życie tutaj rozkwitło i promieniowało; za sprawą Ducha Świętego staje się wieczernikiem Jego Zesłania, abyście wy weszli egzystencjalnie, ze wszystkimi wymiarami waszego życia i z całą waszą przyszłością jeszcze głębiej i pełniej w Boga samego. Jezus Chrystus objawia nam przez swoje słowo, przez swój czyn, przez swoją Tajemnicę Paschalną, że Ojciec, do którego otworzył nam drogę nie jest Bogiem despotycznym, który zniewala człowieka, ani też nie jest tylko bytem niezmiennym, najdoskonalszym o jakim mówią filozofowie, ale jest to Bóg, który stał się człowiekiem, Bóg, który kocha, który cierpi, umiera za…, umiera za człowieka, za mnie, za ciebie, za nas, umiera z miłości by uraczoną miłość przez grzech przywrócić naszym sercom.

Bóg jest miłością, pisze po prostu św. Jan w pierwszym swoim liście i te właśnie słowa obecny Piotr naszych czasów, następca Jana Pawła II, sługi bożego, uczynił tytułem swojej pierwszej encykliki, aby na tę drogę jeszcze pełniej nas wszystkich wprowadzić. Miarą Bożej wielkości Chrystusa jest nie władza, nie panowanie, ale służba i dar z siebie samego. On jest Bogiem dla drugich, dla ludzi. I takimi, w tym samym nurcie pragnie uczynić nas. Dlatego objawił nam możliwości ludzkiego serca i dlatego towarzyszy naszemu życiu i pokazuje jego blaski i możliwości.

Znany chrześcijański pisarz angielski, który był bardzo bliski mojemu pokoleniu Chesterton, napisał między innymi: człowiekiem naprawdę wielkim jest ten dzięki któremu inni czują się wielcy. A inny pisarz, również angielski, Wells twierdzi, że testem, sprawdzianem wielkości i wartości ludzkiego życia, jest to dzięki czemu człowiek wzrasta i dojrzewa. I dodaje, że Jezus jest w tym teście pierwszy. Ale moi drodzy o tej treści, o tym fakcie mówi nam nasze życiowe doświadczenie po prostu.

Któż z nas nie pamięta takich sytuacji, w których ludzie odpowiedzialni za nas, ci, którzy nas kochają i których my kochamy, a więc rodzice, wychowawcy, nauczyciele, katecheci, przyjaciele, kiedy zaufali nam i kiedy powierzyli nam jakąś odpowiedzialność, która otworzyła nowe możliwości w naszym życiu. Ta radość, że dzięki innym ludziom mogliśmy dokonać po raz pierwszy czegoś na własną rękę. Nie pamiętamy tego, znamy przecież jaka jest radość w domu wszystkich domowników, kiedy wzrastające dziecko zrobi pierwszy krok samodzielnie, a potem następne, kiedy rozeznaje ludzi, twarze i po raz pierwszy wypowiada mama, tata. A więc kiedy możemy zrobić coś na własną rękę samodzielnie, kiedy powiedzieli nam, byśmy przekazali komuś wiadomość, kiedy zaczniemy prowadzić samodzielnie samochód, kiedy powierzyli wam wasze rodzeństwo, byście się nim zaopiekowali.

A ja sam, chociaż już tyle lat upłynęło, pamiętam jak w dziewiątej klasie, w innym systemie nieco szkolnym, w liceum, profesorka matematyki poprosiła mnie, żebym poszedł do klasy ósmej i za nią, ponieważ nie mogła poprowadził lekcję matematyki, chociaż w tym przedmiocie nie byłem najsilniejszy.

Otóż moi drodzy od samego początku Bóg w taki właśnie sposób ustawił się do człowieka. I prawdziwą dźwignią dla nas jest Jego słowo i sakramenty święte. Przecież Bóg stworzył człowieka, mężczyznę i kobietę jako prawdziwego króla i królową, suwerennego władcę i organizatora siebie samego i całej natury. I nie tylko Chrystus jest światłością świata, solą ziemi i zaczynem ludzkiego życia, ale także my, którzyśmy w Niego uwierzyli mamy stawać się światłem, solą i drożdżami dobra, piękna, życia, pokoju, miłości, wolności i zbawienia.

Tak się szczęśliwie składa, że znaczna część waszego życia, a także i przygotowania na tę chwilę związały się trwale z tą osobą, którą tutaj przypomnieliście, z tym historycznym wydarzeniem, jakim była śmiertelna choroba Ojca Świętego Jana Pawła II i jego przechodzenie na skrzydłach wiary, w łodzi Chrystusa na drugi brzeg, do domu Ojca. I wydarzenie to wpisało się mocą Ducha w historię Kościoła i świata, w historię społeczeństw, w historię poszczególnych ludzi i całej ludzkiej rodziny, ludzi dobrej woli, bo odsłoniło w całej pełni tajemnice radosne i bolesne, tajemnice światła i chwalebny wymiar ludzkiego życia. I można już dziś powiedzieć, że pontyfikat Jana Pawła II poprzez dobrze umieszczony krzyż w życiu i umieraniu Ojca Świętego zmienił oblicze ziemi, naszej ziemi, całej ludzkiej ziemi.

I mam głęboką nadzieję, że przyniesie dobre owoce w was i że nie tylko będziecie opowiadać waszym dzieciom i wnukom o tych wydarzeniach, których staliście się uczestnikami, ale życiem swoim, wiarą, łaską nadawać będziecie kształt waszemu życiu i będziecie dojrzewać jako to właśnie pokolenie młodych ludzi Jana Pawła II.

Teraz przygotowujemy się i czekamy na wizytę Jego następcy w tym właśnie mieście. I ku temu także zwróćcie wasz wzrok, serca, waszą wiarę, modlitwę i nadzieję, by to wszystko przynosiło jak najlepsze owoce w waszym pokoleniu i w czynieniu naszego życia lepszym, ściślej związanym z Bogiem. I pragniemy spotkać się w Duchu Świętym właśnie z nim, z naszym Ojcem Niebieskim i jeszcze pełniej otworzyć się na dar pełni życia bogatego w Miłosierdzie Ojcowskie. W Chrystusie Zmartwychwstałym świat zostaje przeniknięty życiem, historia nadzieją, człowiek staje się dzieckiem Boga. Wiele jest rzeczy cudownych na świecie pisze w Antygonie Sofokles, ale żadna z nich nie dorównuje człowiekowi, a śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa mówi wyczerpująco o znaczeniu i wspaniałości człowieka. I my wierzący mamy być i stawać się nieustannie uczestnikami, świadkami i żywymi znakami tej prawdy.

Drodzy młodzi przyjaciele, dziewczęta i chłopcy niech Duch Święty wprowadzi was w to wspólne wielkie dzieło. Obyście przeżyli nie tylko powinności, obowiązki, ale przede wszystkim radość chrześcijańskiej dojrzałości i zaangażowanie w Kościele i w świecie. To dzisiejsze Bierzmowanie jest dla was jakimś momentem przebudzenia się ze snu, letargu, przyzwyczajeń i rutyny, w którą tak łatwo popadamy, to szczególny czas łaski i nowości Ducha, który odnawia i odbudowuje w nas na nowo całą Ewangelię Jezusa Chrystusa i Obraz Boga Ojca, który jest miłością i to budowanie fundamentu dla waszej przyszłości i całego waszego, daj Boże udanego życia. A więc przebudzić się, odkryć na nowo i podjąć siebie samego, siebie samą, swoje możliwości, swoje powołanie by stawać się, by być w całej prawdzie człowiekiem. To nie zdrowi, ale chorzy potrzebują lekarza. Boże Miłosierny dzięki Ci za Twoją wytrwałą miłość. Błogosławimy Cię Panie, że pokazałeś nam, że mimo wszystko masz wiarę w człowieka. My oceniamy i klasyfikujemy innych ludzi, a Ty po prostu każdemu dajesz okazję do nawrócenia. I dziś wołasz mnie osobiście, konsekrujesz mnie w sakramencie Bierzmowania do dojrzałego świadectwa. I chcę odrzucić wszelki balast i iść za Tobą w wolności i radości.

Otwórz mi oczy Panie bym więcej nie usprawiedliwiał swojego niewłaściwego postępowania. Naucz mnie drogi, abym wiernie szedł za Twoją Prawdą. Panie zmień moje serce, Panie daj mi serce nowe. Matko Słowa Bożego, która od początku patrzysz na budowanie żywej Świątyni Ciała Twojego Syna, którego członkami jesteśmy, chroń w nas Jego Prawdę i Jego Ducha, stój na straży naszego sumienia i naszego człowieczeństwa. Amen.


ostatnia modyfikacja: 29-10-2006, 00:26, Strona do druku
Nasz patron
Kapłani

wiecej...


Copyright by Parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego w Oświęcimiu. All rights reserved!
Polityka prywatności